• Bartek

"Jedzie pociąg z daleka...

Zaktualizowano: 16 lut

...na nikogo nie czeka."

A właściwie nie tylko nie czeka, ale i nie zważa na nic i na nikogo i mknie przed siebie. Kojarzycie??

Mnie jako stałemu bywalcowi ścieżek rowerowych taki obraz jest aż za dobrze znany. "Rowerzyści- pociągi"- tak ich sobie nazwałem. Pędzą na złamanie karku, nie zważając na innych uczestników ruchu. Nieważne, pieszych czy zmotoryzowanych.

Ścieżka rowerowa jest dla nich jak tory, a oni są niczym Pendolino, prą naprzód bez zastanowienia, bo przecież są na ścieżce. Nie muszą wtedy się zatrzymywać, ani nikomu ustępować. To wszyscy inni powinny mieć na uwadze że oni jadą. Władcy asfaltu. Zazwyczaj przy tym niezwykle agresywni i roszczeniowi. Wejdź takiemu na ścieżkę (oczywiście na przejściu dla pieszych), albo nie przepuść go na skrzyżowaniu a narażasz się na serię ostrych słów, a nawet obelg.

A przecież byłoby tak prosto wcisnąć czasem tę klamkę hamulcową, zwolnić gdy widzimy pieszych lub zbliżamy się do skrzyżowania. Odwrócić głowę i sprawdzić czy czasami inny wariat nie jedzie swoim nowym Lexusem i przypadkiem nas nie puknie bo akurat też zupełnie przypadkiem jest swoistym piratem drogowym.

I później są pretensje. Tylko po co? I do kogo?

I jeszcze na domiar złego ta kompletnie irracjonalna potrzeba udowodnienia światu że to akurat ja mam rację. Że to nie moja wina tylko tego drugiego. Tylko co z tego? Co to zmienia, skoro i tak, nawet jeśli faktycznie akurat tym razem kierowca był daleko, widział nas i powinien ustąpić to my jesteśmy na straconej pozycji. Zawsze.

Ile waży rowerzysta na swoim wspaniałym śmigaczu? 100 kilo? Może trochę więcej jak akurat ma nadwagę?

A typ w samochodzie? No właśnie. Z dziesięć razy tyle. Jakie mamy szanse wyjść z takiego ewentualnego spotkania bez szwanku? Raczej małe.

I jako rowerzysta kompletnie nie rozumiem zachowania tych "rowerzystów- pociągów". No bo skoro nie jest ci szkoda uszkodzenia swojego wspaniałego bolidu, to może powinno być szkoda zdrowia?? Zwykle w starciu z autem rowerzysta jest jak kukiełka. I tylko szczęście i pewne okoliczności takie jak fizyka stanowią czy wyjdziemy z takiego starcia kiepsko czy bardzo źle. W każdym scenariuszu będzie fatalnie.

Zastanówmy się więc czy warto. Chociaż jak dla mnie, zdecydowanie nie ma się nad czym zastanawiać.


Także tego...

Do miłego!!!

27 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

...a w hurtowniach i u dystrybutorów nie ma części. Jeżeli jako tako interesowaliście się branżą rowerową, albo akurat trafiliście na odpowiedni serwis informacyjny, to musieliście słyszeć, że poprzed

Cześć! Jestem Bartek. Ci którzy mnie znają wiedzą (a Ci którzy nie znają właśnie się dowiedzieli ;) ), że jaram się rowerami, a od jakiegoś już czasu jestem także ich serwisantem. Nie będę zanudzał hi